czwartek, 11 lutego 2016

Walenty:(

Po wypłacie plan miał być nikczemny.Całą rodziną wybrać się do pizzerii,posiedzieć ,pośmiać się,porozmawiać.Tak bez pośpiechu, gotowania i tych wszystkich garów. Dawno nigdzie nie byliśmy,prawdę powiedziawszy szczypaliśmy się z każdym groszem i pewnie znowu będziemy obracać każdą złotówkę zanim wydamy.Z racji tego,że w sobotę są obowiązki  tzw gospodarcze pomyśleliśmy o niedzieli.Co za pech, w niedziele przeszkodzi nam święty Walenty innymi słowy Walentynki. Brr,nie znoszę tego święta,przywleczonego zza oceanu.Wszędzie będzie tłoczno,głośno i niesympatycznie.Nasz błąd ,ustalając datę wyjścia nie wzięliśmy pod uwagę Walentego.Błądzić to rzecz ludzka,ważne aby tego błędu nie powtórzyć.Koniec końców jest taki,że pizze zrobimy sobie w domu sami,tak rodzinnie a wyjście do pizzerii odłożymy sobie na kiedyś tam. Kiedy ? No cóż ,tego nawet najstarsi nie wiedzą.
Nie można się kochać,szanować i obdarowywać prezentami cały rok,czy do okazywania uczuć potrzeba jakiegokolwiek patrona? Poranna kawa przyniesiona do łóżka,jajecznica zjedzona przy blasku świec, bukiet polnych kwiatów,spacery pod gwieździstym niebem. To wszystko tak niewiele a zarazem tak wiele w związku dwojga ludzi,chyba staroświecką,niepoprawną romantyczką jestem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz