Kury dające jajka,króliki , kaczki mięso, koza mleko i praca zawodowa dająca najniższą krajową. Dwa jakże różne światy trzeba ze sobą jakoś tak umiejętnie połączyć. Ciężko jest mi opuszczać mój skrawek zieleni ,moją zieloną wyspę,jednak za coś trzeba żyć i kredyt spłacać. Staram się nie obrzydzać sobie swojej pracy a to trudne i czasem graniczy z cudem.Ta wiecznie napięta sytuacja ze współpracownicą ale to taki człowiek któremu wiecznie źle,wiecznie ma gorzej,ciągle ma więcej pracy. Znowu szarpanka z szefem o uczciwe płacenie za dodatkową pracę. Przykładów można mnożyć jeżeli chodzi o dodatkowe pieniądze,część nawet nie została wypłacona i już nie zostanie. Powód? Prozaiczny w ramach patriotyzmu i psiego obowiązku trzeba pomóc firmie, która ma problemy finansowe.Ok ,ale co z problemami finansowymi mojej rodziny,kiedy nie ma na chleb,to kombinuj człowieku na lewo i prawo. Pragnę tylko zauważyć,że właśnie kombinuję na lewo i na prawo wtedy gdy od firmy biorę dodatkowe zlecenia,jednak to do szefostwa nie dochodzi. Dobrze,że mam swoją odskocznię swój zwierzyniec przydomowy. To właśnie tam czyszcząc obornik z pod zwierzyny resetuję swój mózg. Trwam w tym nieopłacalnym finansowo młynie zwaną pracą na etacie. Kiedyś to rzucę,zmienię całkowicie swoje życie na rzecz mojej skromnej hodowli,jednak jeszcze nie teraz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz